piątek, 3 kwietnia 2015

Prolog

   - Sonia! - krzyknęłam jak najgłośniej, wybiegając z mieszkania w samym podkoszulku. - Zaczekaj!
   - Zostaw mnie - warknęła dziewczyna i pobiegła w stronę swojego domu ze łzami w oczach.
   Świetnie. Znowu genialna Marina znowu wszystko zepsuła. Czemu muszę wszystko pieprzyć? Z załamanymi rękoma wróciłam do domu. Uśmiechnęłam się smutno do Luki - mojego kota i usiadłam na kanapie w salonie włączając telewizor na kanał muzyczny. Nagle poczułam wibrację swojego telefonu. Złapałresztąam za komórkę i przeciągając po ekranie odebrałam.
   - Halo? - westchnęłam. Usłyszałam w słuchawce głos swojej matki.
   - Marina niedługo Wigilia. Przyjedziesz? - zapytała. W tle było słychać odgłosy przygotowywania do świąt. Przez dłuższą chwilę nic nie odpowiedziałam.
   - Nie wiem - powiedziałam i rozłączyłam się.
   Nigdy nie dzieliły mnie z rodzicami dobre relację, dlatego od razu po ukończeniu 18 lat wyprowadziłam się na drugi koniec miasta. Teraz żyję sama z kotem i jest mi dobrze.
   Wróciłam do oglądania lecz nie miałam już na nic chęci. Wyłączyłam telewizję i założyłam kurtkę wychodząc na zewnątrz. Było już grubo po 21, a jak to w zimę również i ciemno. Przeszedł mnie zimny dreszcz, jednak ruszyłam w stronę centrum miasta. Taki spacer przydał mi się właśnie w takiej sytuacji. Nie dość, że przyjaciółka oskarżyła mnie o to, że przespałam się z jej chłopakiem to jeszcze moja matka nagle sobie o mnie przypomniała. W przeszłości ważny był dla niej jedynie mój 2 lata  straszy brat, którego nienawidzę. To mniej więcej dlatego nie chcę przyjechać na rodzinne święta. Znowu by było, jaki to Martin nie jest cudowny, a jaka to ja jestem zła bo się wyprowadziłam i urwałam kontakt. Potrafię jednak zachować dumę i wyjść z twarzą z każdej sytuacji. Cieszę się również z tego, że Martin to tak na prawdę mój przyrodni brat. Matka zaszła w ciąże z innym, więc tak jakby mój ojciec nie powinien go zaakceptować, bo to nie jego dziecko, a zamiast jego olewać olewają mnie.
   Nagle stanęłam przed moją ulubioną kawiarnią. Zdziwiłam się, że tak szybko do niej doszłam, lecz nie myśląc dłużej weszłam do środka. Od razu uderzyło we mnie ciepło wydobywające się z lokalu. Przywitałam się kulturalnie z obsługą, która siedziała zza ladą a sama usiadłam przy stoliku w roku. Wyjęłam telefon i z nudów zaczęłam przeglądać galerię, gdy nagle do kawiarni wpadł chłopak z kominiarką a twarzy. Nie zauważając mnie podbiegł do sprzedawczyni i zagroził jej pistoletem. Moje serce zaczęło szybciej bić. Jeśli będę starała się uciec to na pewno mnie zauważy i strzeli, lecz jeśli zostanę prędzej czy później również mnie zauważy. Nie wiedziałam co robić. Chłopak czekał zdenerwowany na pieniądze.
   - Nie mam całej nocy! Ruszaj dupę dziwko! - krzyknął, wymachując bronią.
   Widzący całą sytuację kelner spojrzał na mnie błagalnym wzrokiem i w momentach, gdy bandyta nie zwracał na niego uwagi przekazywał mi informacje, które musiałam wyczytać z ruchu jego warg. Zrozumiałam jedynie to, żeby podeszła do złodzieja i obezwładniła go. Najciekawsze jest to, że to by się udało, niestety nie uważałam na lekcji samoobrony, bo byłam pewna, że do niczego mi się nie przyda.
   Wstała powoli i po cicho zakradłam się do bandyty. Już miałam go łapać za szyję gdy nagle...

Tduum 1 rozdział :) Mam nadzieję misie, że się podoba ^^ 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz